Blog

Być sobą – odwieczne marzenie każdego

Wszyscy pragniemy być kimś, a nikt nie chce być sobą. Bycie sobą to sztuka. Bycie sobą przed sobą daje ogromne doświadczenie, daje ogromne połączenie, daje odnalezienie siebie.
Daje taki niesamowity kontakt i jedność ze sobą. Daje moim zdaniem świetny początek do połączenia się z innymi. Kiedy masz czas, żeby pogodzić się ze swoimi ranami, traumami, kiedy możesz zobaczyć swoje pragnienia, marzenia, poznać swoje potrzeby, wtedy łatwiej i pewniej wychodzisz do ludzi i do świata z tym, co jest w Tobie.

Wreszcie, tak właściwie, to największą sztuką jest być sobą przy innych ludziach.
Można powiedzieć, że jest to niejako test tego, co znalazłaś i odkryłaś w samotności. Wychodzisz z cienia, wychodzisz z ciemnej jaskini, w której byłaś przez dłuższy czas i nie pozwalałaś sobie jeszcze na obecność ludzi, na możliwość zranienia, albo… na możliwość zjednoczenia i doświadczania wspaniałych, nowych rzeczy i chwil.

Czym właściwie jest bycie sobą? Bo przecież… to jest dla mnie takie nieuchwytne. Nie da się tego zdefiniować. Moim zdaniem jednak się zmieniamy. I może nigdy tak naprawdę nie jesteśmy sobą?

Czym właściwie jest bycie sobą?

Przecież nakładamy na siebie tyle masek, przekonań. Raz możemy coś powiedzieć z głębi serca, ale często te słowa nawet nie są nasze, tylko gdzieś je usłyszeliśmy… i przyjęliśmy za własne i uważamy, że „to określa mnie, wtedy jestem sobą, taki jestem”.

Ale my nie mamy czasu….

Nie mamy czasu, aby przyjrzeć się prawdziwie sobie. Dojść do rdzenia siebie.

Poznajemy siebie po omacku. Szukamy rozwiązań, wskazówek na zewnątrz. Nie patrzymy wgłąb, bo może tam nic nie ma (tak nam się wydaje), albo za bardzo się boimy… przejść przez te stany, rany i maski. No i dalej gonimy za tym, co wydaje się nam być nasze.

Zaciskam zęby i mówię sobie: „Muszę to osiągnąć, przecież tego chcę. Muszę to osiągnąć szybko, żeby inni zobaczyli, nie mogę się zatrzymywać. Zobacz, czego inni już dokonali. Patrz, jakie oni mają życie, a Ty co? Nic nie robisz!”

Sama sobie wrogiem…nie pozwalając sobie…na bycie sobą.

Dla mnie bycie sobą to bycie w AUTENTYCZNOŚCI. Nie wypieranie emocji, uczuć, pragnień, snu, radości. Bycie w swoich ranach i WYJŚCIE Z NIMI DO ŚWIATA, POKAZANIE SIĘ NAGIM, NIEWINNYM PRZED INNYMI I PRZED SOBĄ. Bycie szczerym. Pozwolenie sobie na słabość. Pozwolenie sobie na ból. Pozwolenie sobie na smutek przed innymi, przed bliską osobą, przed sobą. Tak łatwo karcimy siebie za to, co czujemy….

Pozwolenie sobie na niechcenie czegoś. Pozwolenie sobie na nicnierobienie. Pozwolenie sobie na błędy. Pozwolenie sobie na radość! na śmiech! w sytuacjach, w których nie powinniśmy się śmiać! Pozwolenie sobie na życie bez konwenansów. Pozwolenie sobie na dzikość, na zachowania, które może w innych wywołują wstyd, nieśmiałość, zgorszenie.

A właściwie … na przejście najpierw tej bariery, żeby nie czuć przed sobą tego wstydu!

Pozwolenie sobie być dziwnym, innym i … utulenie siebie w tym. Przyjęcie tego skrzywdzonego dziecka, które czuło się odrzucone, inne, niepotrzebne, zawstydzone, kiedy było sobą.

A my stworzyliśmy świat, w którym zapomnieliśmy o tym. O tej beztroskości. O tym, aby mieć chwilę dla siebie, ale też, żeby mieć chwilę dla bliskich. Nie jedną chwilę, dwie chwile, dziesięć, tysiąc chwil!

Znowu czuję, że „musimy” to odkręcać.

Wiem, że na danym etapie „zapierdalanie” było potrzebne. Nawet kobietom. Zwłaszcza wtedy, kiedy nie miały mężów przy sobie, byli na wojnie, wyjechali do pracy za granicę.

I może wcześniej to „zapierdalanie” nam dobrze szło. Ale teraz już nie jest potrzebne. I teraz coraz bardziej szkodzi, niż pomaga.

Ciężko jest być sobą, kiedy czujesz się więźniem własnego umysłu. Ciężko jest być sobą, bo wymaga to odwagi. Czasami też odpuszczenia. Czasami też przeczekania burzy, która tworzy się w Twoim umyśle, lub która jest wywoływana innymi, bo oni widzą Cię inaczej.

Jak czasami trudno jest dostać się do swoich prawdziwych pragnień! A jak już się do nich dotrze, to jak ważnym jest nie zboczyć z obranej drogi!

Ile to wymaga odwagi! Czasami słabości, czasami determinacji.

I zachwycam się tym życiem. W końcu się nim zachwycam. Bo pozwalam sobie w nim być sobą. Staram się. Czasami jeszcze czuję walkę, ale kiedy już się siebie raz straci, to dostaje się tak mocną lekcję, że wie się dokąd chce się iść i dokąd nie wracać.

Julia

Duchowa istotka w ziemskim wydaniu. Idealistka,
optymistka - zmieniająca siebie. Ale właściwie najbardziej chcąca być sobą.
_______________________________________________________________

Uwielbiam tańczyć, kreować, analizować, docierać do prawdy, inspirować, cieszyć się życiem i jak najczęściej być Tu i Teraz, w którym dzieje się Wszystko.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *